AKTUALIZACJA PROGRAMU FLASH PLAYER
Aby obejrzeć ten film, musisz zaktualizować swoją wersję programu Flash player.
Ty też nie możesz się już doczekać kolekcji Marni at H&M? Model Sam Hayes, odtwórca głównej roli męskiej w spocie reklamowym Sofii Coppoli, miał okazję przymierzyć wszystkie te niezwykłe ubrania jako pierwszy. Posłuchaj, co powiedział na temat kolekcji.
Bierzemy pod lupę styl ulicy. Tym razem – pora na panów.
Jeśli na liście Twoich nałogów znajduje się hasło: moda męska, to jest prawie pewne, że spędzasz zdecydowanie za dużo czasu studiując zawartość blogów z modą uliczną, takich jak The Sartorialist, Jak & Jil czy StreetFSN. Zresztą, kto z nas tego nie robi? Przychodzi moment, że poszukując kolejnego pomysłu na stylowy „outfit” zaczynasz rozpoznawać twarze, które regularnie, niczym bumerang powracają na łamy blogów uznawanych za dzisiejsze wyrocznie stylu. Zastanawiałeś się kiedyś kim są ci świetnie ubrani mężczyźni?
Tacy, jak na przykład Nick Wooster – nieprawdopodobnie elegancki dyrektor d/s mody jednego z najbardziej luksusowych domów handlowych w Nowym Jorku: nieskazitelny, starannie przycięty zarost na twarzy plus garnitury tak zabójcze, że powinny być opatrzone ostrzeżeniem Ministerstwa Zdrowia. Albo Robert Rabensteiner, redaktor mody w L’Uomo Vogue (włoska edycja dla mężczyzn), którego bródka robi niemal tak duże wrażenie, jak jego garderoba, będąca szykowną, ale stworzoną niby od niechcenia mieszanką sportowo skrojonych garniturów, dzianinowych golfów, kapeluszy z szerokim rondem i okularów w szylkretowej oprawce.
Z kolei współpracujący z Beyoncé dyrektor kreatywny, Jenke-Ahmed Tailly jest prawdziwym mistrzem dobierania dodatków, ale zachwyt modowych bloggerów zazwyczaj wzbudza jego popisowy, choć banalnie prosty zestaw: długa koszulka lub koszula plus obcisłe rurki.
I wreszcie mieszkający w Londynie wydawca jednego z wpływowych magazynów (i zarazem były chłopak Kate Moss), Jefferson Hack. Nie może się wprawdzie pochwalić imponującym zarostem, ale za to nadrabia stylem. Jego ulubiona kombinacja to dopasowana tweedowa marynarka, elegancka biała koszula i szare dżinsy (na wypadek gdybyście chcieli wiedzieć, co powinien nosić supermodel).
Współtwórczyni bloga Kingdom of Style, Michelle Haswell większości swoich czytelników znana jest pod pseudonimem Queen Michelle. Wraz ze swoją przyjaciółką, Queen Marie, założyły w 2006 roku blog, by dzielić się miłością do mody i dobrego designu ze sobą i ze wspólnym kręgiem przyjaciół. I tak się to wszystko zaczęło... Zafascynowani odrobinę punkowym, choć jednocześnie kobiecym i uwodzicielskim stylem Michelle, nie mogliśmy się doczekać, by zapytać ją o ulubione rzeczy, bez których nie wyobraża sobie życia!
1. Stalowa obroża
Uwielbiam tę obrożę. Noszę ją do zapinanych po samą szyję bluzek i koszul, by dodać im pazura. W towarzystwie takiej biżuterii każda kreacja nabiera ostrzejszego charakteru.
2. Misa z pierścionkami
Mam niezliczoną ilość pierścionków – mimo to moja kolekcja ciągle się powiększa.
3. Baletowe puenty
Nie mogłabym żyć bez moich puent. Chodzę na zajęcia z baletu klasycznego, a ćwiczenia na czubkach palców to mój ulubiony punkt programu!
4. Creepersy Underground
Mam pięć albo sześć par butów Underground England, ale te darzę wyjątkowym sentymentem – udało mi się upolować je w second-handzie za 4 funty!
5. Buty Burberry Prorsum
Te buty są niesamowite. Obcas ma 15 cm, a one i tak są wygodne!
6. Łańcuchowy top Fannie Schiavoni
Jest dla mnie wyjątkowo ważny, dlatego zakładam go tylko na specjalne okazje. Wygląda rewelacyjnie, na cokolwiek go zakładam.
7. Kurtka skórzana Lucette
Kolekcjonuję skórzane kurtki motocyklowe. To mój ulubiony egzemplarz. Ma ciekawy krój i nieprawdopodobnie miękką, delikatną skórę.
8. Żółta neonowa torebka Cambridge Satchel Company
To najbardziej krzykliwa rzecz, jaką posiadam. Nikogo nie pozostawia obojętnym – ludzie albo są nią zachwyceni, albo uważają, że jest okropna. Uwielbiam ją do tego stopnia, że rozważam kupno kolejnego egzemplarza w neonowym różu.
Moda staje się zapierającym dech w piersi spektaklem.
Z praktycznego punktu widzenia, pokazy mody są po to, by prezentować ubrania, które będziemy nosić za sześć miesięcy. Ale przecież wszyscy wiemy doskonale, że chodzi o coś znacznie więcej. Pokaz mody to dziś spektakularne widowisko. Niezapomniany ośmiominutowy spektakl w pełnej oprawie – od wyboru odpowiedniego miejsca, przez muzykę i modelki, aż po scenografię i rekwizyty.
Są marki, na których tradycyjnie już można w tej kwestii polegać. Prawdziwym wirtuozem nietuzinkowych pokazów jest Marc Jacobs – i to niezależnie, czy reprezentuje swoją własną linię, czy dom mody Louis Vuitton. W poprzednich sezonach oglądaliśmy modelki wyłaniające się z tekturowych pudeł oraz przyjeżdżające wprost na wybieg elegancką windą. Tym razem projektant poszedł o krok dalej. Kolekcja Louis Vuitton była prezentowana przez modelki (w tym – samą Kate Moss) siedzące niczym małe dziewczynki na konikach karuzeli. Jeśli jednak chodzi o bogactwo oprawy, nikt nie jest w stanie przebić domu mody Chanel. Dyrektor artystyczny marki, Karl Lagerfeld ma na swoim koncie między innymi sprowadzenie na potrzeby pokazu gigantycznej góry lodowej. Podczas prezentacji najnowszej kolekcji na wybiegu pojawiła się Florence Welch jako morska syrena w całkowicie odrealnionym, podwodnym świecie, wykreowanym dzięki niesamowitej scenografii. Z kolei pierwszy rząd gości zaproszonych na pokaz jesiennej pre-kolekcji zasiadał przy nakrytych do kolacji stołach, pomiędzy którymi krążył zabawkowy pociąg. Efekt „wow” – gwarantowany.
Są też projektanci młodszego pokolenia, którzy zdążyli już zasłynąć na tym polu. Giles Deacon urządził pokaz w ultra-gotyckich wnętrzach Royal Courts of Justice w Londynie, kreując tym samym niemal surrealistyczny kontrast dla swoich delikatnych, łabędzich kreacji. Prezentacja kolekcji Christophera Raeburna odbyła się z kolei przy użyciu zaawansowanych technologii. Każda kreacja wyposażona była w sensor, wydający sygnały dźwiękowe w momencie dotyku. Złoto za debiut należy się jednak marce Meadham Kirchhoff. Ich pokaz trudno opisać słowami. Wybieg ozdobiony arkadami z kolorowych balonów, szalone tancerki w identycznych, pudrowanych perukach – wszystkie ucharakteryzowane na Courtney Love, małe baletnice i modelki chodzące po wybiegu w przyspieszonym tempie – to tylko część atrakcji. Zachwycona publiczność, w tym Anna Wintour, nagrodziła pokaz owacją na stojąco, ostatecznie potwierdzając fakt, że dzisiejsza moda to już nie tylko ubrania. To showbusiness.
Klasyczny styl żeglarski zdecydowanie nabiera wiatru w żagle.
Co powstanie, jeśli połączymy elegancką garderobę Jude’a Law z filmu Utalentowany pan Ripley ze strojem treningowym któregoś ze sportowców przygotowujących się w pocie czoła do letnich Igrzysk Olimpijskich? Odpowiedź znajdziesz na wybiegach mody. Żeglarski styl à la Dickie Greenleaf, charakterystyczny dla playboyów brylujących na swoich jachtach w latach 50., nabiera sportowego pazura dzięki podkreślającym dynamikę paskom w kontrastujących kolorach.
U Alexandra McQueena paski zdobiły zarówno klasyczne swetry, jak i typowo sportowe, dopasowane kurtki, w których widujemy czasami lekkoatletów po skończonym wyścigu. Dries Van Noten umieścił paski na luźno skrojonych szortach do kolan, nadając im jeszcze bardziej nieformalny, młodzieżowy look. Lanvin, dla odmiany, zaprezentował zbuntowaną wersję punk-rockową: nieregularne, namalowane sprayem paski na wąskich, przykrótkich dżinsach.
Inni projektanci poszli prostszą drogą, wprowadzając do swoich kolekcji klasyczne, sportowe elementy. Lekkie przeciwdeszczowe kurtki Christophera Raeburna miały wszyte wzdłuż szwów paski w świeżych, soczystych kolorach – jak jabłkowa zieleń, a koszulki z zainspirowanej latami 80. kolekcji Umita Benana były ozdobione grubymi poziomymi pasami w doskonale uzupełniających się odcieniach. Retro-trend à la Americana cieszył się zresztą w tym sezonie sporą popularnością – dowodem mogą być koszulki polo i urocze kardigany z kolekcji Marc by Marc Jacobs oraz przypominające stroje rugbystów t-shirty i bluzy Michaela Bastiana.
I wreszcie ulubiony element ubioru Dickiego Greenleafa – klasyczny top w marynarskie paski. W tym sezonie mogliśmy go oglądać na wybiegach francuskich arbitrów stylu: Balenciagi i A.P.C., ale także w bardziej nieformalnej wersji z kapturem – w najnowszej kolekcji amerykańskiej marki Band of Outsiders. Bo wzór w paski, mimo że mocno osadzony w kanonie ponadczasowej klasyki, co sezon powraca w zupełnie nowej, zaskakującej interpretacji. I na tym polega cała zabawa: klasyka wyprzedza trendy. Pan Greanleaf byłby zachwycony.
Tej wiosny moda zabiera nas prosto do Włoch w poszukiwaniu radości życia.
Określenie la dolce vita idealnie podsumowuje większość trendów obowiązujących w tym sezonie. Czarujący, przepojony romantyczną atmosferą Italii lat 50. look inspiruje i działa na wyobraźnię: spacer po zalanych słońcem placach, szklaneczka orzeźwiającej Oranginy albo porcja wyśmienitego makaronu jedzonego na spółkę z ukochanym w malutkiej, urokliwej trattorii. Moda jest po prostu bellissima.
Włoskie marki serwują nam ten look w wersji al dente – czyli dokładnie tak, jak należy. Dolce & Gabbana poszli na całość, czyniąc kuchnię włoską głównym tematem swojej kolekcji. Motywy papryczek chilli, bakłażanów i włoskiej kapusty ozdobiły rozkloszowane, opływające sylwetkę spódnice w stylu Sophii Loren, a kolczyki przypominające kształtem makaron zyskały już miano kultowych.
Inne marki potraktowały lokalny włoski koloryt nieco mniej dosłownie, stawiając na jaskrawe odcienie, zabawne wzory i kobiece, ale jednocześnie wygodne fasony. Prada, która słynie z prezentowania tego, co „już było” w zupełnie nowy, nietuzinkowy sposób, pokazała kolekcję pełną landrynkowych kolorów, materiałów ozdobionych wystrzałowym deseniem w retro-samochody oraz prostych, szeroko skrojonych żakiecików, stworzonych dla dziewczyny, którą za chwilę porwie przystojniak na stylowej Vespie. Z kolei dom mody Marni, z właściwą sobie odwagą i humorem wybrał kicz: przerysowane, kwiatowe wzory w stylu lat 60. w zupełnie nieoczekiwanych kolorach. Kto by pomyślał, że żółć i brąz mogą tworzyć tak udaną parę?
Klimat charakterystyczny dla połowy ubiegłego stulecia dało się także wyczuć w kolekcjach innych projektantów – tym razem już w bardziej nowoczesnej, surowszej formie. Raf Simons, dyrektor kreatywny marki Jil Sander zaprezentował ascetyczną, zdominowaną przez biel kolekcję inspirowaną minimalistycznym designem lat 50., przełamując ją kolorowymi, orientalnymi wzorami. I nawet Marco Zanini, który projektuje dla ultra-francuskiej marki Rochas, zamanifestował w tym sezonie swoje włoskie korzenie, wyraźnie przywołując na wybieg ducha Rzymu lat 50. i styl bohaterek klasycznych filmów Hitchcocka. Jego kolekcja pełna kobiecych, rozkloszowanych spódnic za kolano, słodkich pasteli i ciemnych okularów w kocich oprawkach rzuciła wszystkich na kolana.
Marynarski look na wiosnę to już klasyka męskiej mody. W tym sezonie zaskoczy Cię jednak nową, odważną paletą kolorów.
1. Perfekcyjna parka
Inspirowana kurtką rybacką parka w kolorze intensywnego pomarańczu pasuje do wszystkiego – od wytartych niebieskich dżinsów po eleganckie, czarne spodnie.
2. Paski w kolorze
Sweter w wielokolorowe paski łatwo zmienić w strój w stylu preppy – wystarczy, że założysz pod spód jasną koszulę i zawiążesz krawat.
3. Stylowy żeglarz
Odważne kolory i kontrastowy kołnierzyk sprawiają, że klasyczny t-shirt w marynarskie paski nabiera ostrzejszego charakteru. Chcesz zdobyć dodatkowe punkty za styl? Załóż do niego jaskrawoniebieskie chinosy.
4. Wakacje na jachcie
Koszula w zdecydowanym kolorze, dwurzędowa, granatowa marynarka i białe spodnie – oto zestaw godny kapitana.
Ostre kolory plus sylwetka inspirowana latami 60. – to gwarantowany strzał w dziesiątkę.
1. Neonowa lady
Neonowy kolor, zaokrąglony kołnierzyk à la Piotruś Pan, rozkloszowany dół i przezroczysta, lekka jak mgiełka warstwa wierzchnia – ta sukienka uderza w najmodniejsze nuty sezonu.
2. Miejski luz
Prosto skrojony, luźny t-shirt najlepiej wygląda w towarzystwie wąskich spodni przed kostkę i niebotycznie wysokich obcasów. Nie zapomnij o kopertówce w kontrastującym kolorze!
3. Świat na pomarańczowo
Najgorętszy kolor sezonu i odważny, minimalistyczny fason z rękawem trzy czwarte – modniej już nie można.
4. Alfabet trendów
Wzorzysta spódnica w kształcie litery A i satynowa bluzka z krótkimi, dziewczęcymi rękawkami – oto idealny miejski duet na wiosnę.
